<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	xmlns:georss="http://www.georss.org/georss" xmlns:geo="http://www.w3.org/2003/01/geo/wgs84_pos#" xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/"
	>

<channel>
	<title>Cwietlina's Weblog</title>
	<atom:link href="http://cwietlina.wordpress.com/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://cwietlina.wordpress.com</link>
	<description>Just another WordPress.com weblog</description>
	<lastBuildDate>Sat, 08 Oct 2011 23:19:18 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.com/</generator>
<cloud domain='cwietlina.wordpress.com' port='80' path='/?rsscloud=notify' registerProcedure='' protocol='http-post' />
<image>
		<url>http://s2.wp.com/i/buttonw-com.png</url>
		<title>Cwietlina's Weblog</title>
		<link>http://cwietlina.wordpress.com</link>
	</image>
	<atom:link rel="search" type="application/opensearchdescription+xml" href="http://cwietlina.wordpress.com/osd.xml" title="Cwietlina&#039;s Weblog" />
	<atom:link rel='hub' href='http://cwietlina.wordpress.com/?pushpress=hub'/>
		<item>
		<title>GRAND DECLARATION OF WAR</title>
		<link>http://cwietlina.wordpress.com/2011/10/08/grand-declaration-of-war/</link>
		<comments>http://cwietlina.wordpress.com/2011/10/08/grand-declaration-of-war/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 08 Oct 2011 23:19:17 +0000</pubDate>
		<dc:creator>cwietlina</dc:creator>
				<category><![CDATA[Uncategorized]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://cwietlina.wordpress.com/?p=79</guid>
		<description><![CDATA[We shall be unleashed now From darkness we create light Ktoś mi się włamał – jakimś cudem otworzył drzwi i wpierdolił się z butami w moją elektroniczną prywatę. Czuję się ogołocona i tak paskudnie podglądnięta. Jakby ktoś obserwował mnie ukrytą kamerą w intymnych sytuacjach lub pod moją nieobecność wszedł do mieszkania, przeczytał zapiski, przejżał książki [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=cwietlina.wordpress.com&amp;blog=5126079&amp;post=79&amp;subd=cwietlina&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><em>We shall be unleashed now</em><em><br />
From darkness we create light</p>
<p></em></p>
<p>Ktoś mi się włamał – jakimś cudem otworzył drzwi i wpierdolił się z butami w moją elektroniczną prywatę. Czuję się ogołocona i tak paskudnie podglądnięta. Jakby ktoś obserwował mnie ukrytą kamerą w intymnych sytuacjach lub pod moją nieobecność wszedł do mieszkania, przeczytał zapiski, przejżał książki i zajżał do szafki z bielizną.</p>
<p>Ale to dopiero początek –potem wszystko sypie się jak domino – no, bo tak – jakby to powiedzieć zgrabną metaforą: nie dość, że mnie i moja elektro-prywatę podglądnięto to jeszcze sfotofrafowani i podano dalej w jakimś przedziwnym celu.</p>
<p>Poddaję się sie procesowi odkażania , owirusowywania. I znowu mnie się ogląda od tej dziwnej strony, tym razem już za pozwoleniem i w zaufaniu, a jednak. I tak sobie myślę podczas tej obdukcji, że dużo intymności kryjemy w komputerach. Ale tu jest akurat tak, że się od strony technicznej ogląda moją elektronikę ( czy tak w ogóle można zrobić, bo jako metafora to ujdzie, ale w praktyce – hmmm?? ) – to jakby przejżeć urzędową korespondencję – czy programy, które instaluję w moim komputerza mówią o mnie tyle samo, co mój rachunek za gaz??? Czy też przelicznik jest inny???</p>
<p>Na szczęście zabieg działa jak dobry elektroniczny masaż – mój laptop specjalnej troski chodzi zgrabniej.  A paranoja przeszła w moc – tym razem nie pozwolę się doszczętnie zhakować i nie przegram. Zabrałam sie za działania, których wcześniej się obawiałam. Złość zabija strach – tak działają wojownicy. Mój Dholcey Grandpapa – my Voodoo Queen – bez ciebie byłabym jak ślepiec na tej ścieżce.</p>
<p>Do rzeczy zatem: drogi włamywaczu/droga włamywaczko rzucam na ciebie electroniczną klątwę w postaci tej oto piosenki:</p>
<p><a href="http://www.youtube.com/watch?v=Zq64GRGpLQc">http://www.youtube.com/watch?v=Zq64GRGpLQc</a></p>
<p>I żeby było jasne – ja jestem heroiczna Antygona, ty jesteś Kreon.</p>
<p>I czyżbyś nie znał(a) mnie na tyle dobrze, by wiedzieć, ze od czasu do czasu lubię obnażyć to i owo. Tobie jednak nic pokazywać nie chciałam, a podglądenie to paskudztwo – skisłeś(aś)  <img src='http://s2.wp.com/wp-includes/images/smilies/icon_razz.gif' alt=':P' class='wp-smiley' /> </p>
<p>Teraz śmieję się evil laugh i zapada kurtyna.</p>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/cwietlina.wordpress.com/79/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/cwietlina.wordpress.com/79/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/cwietlina.wordpress.com/79/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/cwietlina.wordpress.com/79/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/cwietlina.wordpress.com/79/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/cwietlina.wordpress.com/79/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/cwietlina.wordpress.com/79/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/cwietlina.wordpress.com/79/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/cwietlina.wordpress.com/79/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/cwietlina.wordpress.com/79/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/cwietlina.wordpress.com/79/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/cwietlina.wordpress.com/79/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/cwietlina.wordpress.com/79/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/cwietlina.wordpress.com/79/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=cwietlina.wordpress.com&amp;blog=5126079&amp;post=79&amp;subd=cwietlina&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://cwietlina.wordpress.com/2011/10/08/grand-declaration-of-war/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
	
		<media:content url="http://1.gravatar.com/avatar/18e3ca4a59928762e41011b465804f9b?s=96&#38;d=identicon&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">cwietlina</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>Letnia magia chaosu</title>
		<link>http://cwietlina.wordpress.com/2010/07/30/letnia-magia-chaosu/</link>
		<comments>http://cwietlina.wordpress.com/2010/07/30/letnia-magia-chaosu/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 30 Jul 2010 23:06:40 +0000</pubDate>
		<dc:creator>cwietlina</dc:creator>
				<category><![CDATA[Uncategorized]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://cwietlina.wordpress.com/?p=74</guid>
		<description><![CDATA[Jeszcze niedawno sluchajac „Pieprze cie miasto” widzialam Torun noca, pomaranczowe swiatla na gotyckich murach, pokoj na poddaszu i wszystko inne. Wystarczylo jednak kilka rowerowych tripow po Oxfordzie z taze pioseneczka na uszach, a strumien skojarzen sie zmienil. Nie ogarniam tego strumienia, a miasto sie rozroslo. Mozna sobie kupis koszulke z napisem „ I love COWLEYFORNIA”, [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=cwietlina.wordpress.com&amp;blog=5126079&amp;post=74&amp;subd=cwietlina&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Jeszcze niedawno sluchajac „Pieprze cie miasto” widzialam Torun noca, pomaranczowe swiatla na gotyckich murach, pokoj na poddaszu i wszystko inne. Wystarczylo jednak kilka rowerowych tripow po Oxfordzie z taze pioseneczka na uszach, a strumien skojarzen sie zmienil. Nie ogarniam tego strumienia, a miasto sie rozroslo.</p>
<p>Mozna sobie kupis koszulke z napisem „ I love COWLEYFORNIA”, nie wiem czy polecialabym az tak daleko, ale powoli staje sie fanem mojej dzielni, ale nie o to chodzi, choc miejscowy klimat przyczynil sie do wielu moich odlotow. Kazdego pracujacego dnia, nie jest ich co prawda wiele, obieram punkt docelowy mojej godzinnej przerwy. Wszystko w zaleznosci od tego czy bede pic kawe, palic papierosa, jesc kanapke, czytac ksiazke, czy wszystko naraz. Czasem podczas jednej przerwy dzieje sie wiecej niz przez caly wolny dzien.</p>
<p>W miscie panuje chaos, bo cale lato jest takie chaotyczne, przynajmniej w moim otoczeniu. Nic nie jest na swoim miejscu, ludzie sie przemieszczaja, miksuja, przyjezdzaja, wyjezdzaja. Nikt nie uczeszcza na zadne „classes”, ni na aerobik, ni na angielski. Kazdy sie rozklada gdzie moze, w ogrodku, w parku, na balkonie, bierze ze soba co lubi: buteleczke, ksiazeczke, lufeczke. I niby wszystko wyglada jak prawdziwa sielanka, ale za karzakiem czai sie niespodzianka, psikus losu. Ktos dwa razy z rzedu zgubil rower, kogos wyrzucili z mieszkania, komus ukradli pieniadze, ktos sie zagubil, ktos sie zapomnial, ktos nie wytrzymal, ktos zaspal, komos rozbila sie zarowka. I pelno tego, az sie dymi, ja dostalam w twarz bumerangiem czystej karmy „instant” oraz zachorowalam na polpasca, a to pewnie nie koniec wakacyjnych wisienek.</p>
<p> A wszystko jak na dloni pokazuja karty: 5 of cups &#8211; Disapoitment, 7 of cups Indolence, 8 of cups Debauchery, Death, Tower – zwiastuny radykalnych ciec i zmian. Wieza w jednej z moich podrozy szamanskich i ludzie, ktorzy z niej wypadli. Jest ruch i dzianie sie, wzloty i upadki, czesto nastepujace po sobie w przeciagu chwili. Latem ludzie brzecza jak pszczoly w ulu, bardzo szybko pocieraja swymi skrzydelkami i graja na nich symfonie splendoru J Robia mi nieporzadek w chaosie.</p>
<span style="text-align:center; display: block;"><a href="http://cwietlina.wordpress.com/2010/07/30/letnia-magia-chaosu/"><img src="http://img.youtube.com/vi/ucrKUO9FVfY/2.jpg" alt="" /></a></span>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/cwietlina.wordpress.com/74/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/cwietlina.wordpress.com/74/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/cwietlina.wordpress.com/74/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/cwietlina.wordpress.com/74/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/cwietlina.wordpress.com/74/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/cwietlina.wordpress.com/74/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/cwietlina.wordpress.com/74/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/cwietlina.wordpress.com/74/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/cwietlina.wordpress.com/74/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/cwietlina.wordpress.com/74/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/cwietlina.wordpress.com/74/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/cwietlina.wordpress.com/74/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/cwietlina.wordpress.com/74/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/cwietlina.wordpress.com/74/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=cwietlina.wordpress.com&amp;blog=5126079&amp;post=74&amp;subd=cwietlina&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://cwietlina.wordpress.com/2010/07/30/letnia-magia-chaosu/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
	
		<media:content url="http://1.gravatar.com/avatar/18e3ca4a59928762e41011b465804f9b?s=96&#38;d=identicon&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">cwietlina</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>Lansik</title>
		<link>http://cwietlina.wordpress.com/2009/12/01/lansik/</link>
		<comments>http://cwietlina.wordpress.com/2009/12/01/lansik/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 01 Dec 2009 00:20:38 +0000</pubDate>
		<dc:creator>cwietlina</dc:creator>
				<category><![CDATA[Uncategorized]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://cwietlina.wordpress.com/?p=72</guid>
		<description><![CDATA[Serfujac ostatnio po profilach znajomych na fecebooku, znudzona zdaje sie brakiem akcji w cyber-swiecie, zabawialam sie odgadujac znaki zodiaku tych, ktorych jeszcze nie znalam, a przy okazji odkrylam, ze niektorzy z moich friends maja bardzo skrupulatnie wypelnione rubryczki, do ktorych ja sama nigdy nie mam cierpliwosci. Mam zacmienie mozgu i blokade, kiedy mam wymienic swoje [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=cwietlina.wordpress.com&amp;blog=5126079&amp;post=72&amp;subd=cwietlina&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Serfujac ostatnio po profilach znajomych na fecebooku, znudzona zdaje sie brakiem akcji w cyber-swiecie, zabawialam sie odgadujac znaki zodiaku tych, ktorych jeszcze nie znalam, a przy okazji odkrylam, ze niektorzy z moich <em>friends</em> maja bardzo skrupulatnie wypelnione rubryczki, do ktorych ja sama nigdy nie mam cierpliwosci. Mam zacmienie mozgu i blokade, kiedy mam wymienic swoje ulubione filmy, ksiazki albo muzyke. Wiele czasu zajmuje mi skompletowanie takich informacji, moze dlatego, ze staram sie byc w tym uczciwa.</p>
<p>Zastanawialam sie po co sie robi takie rubryczki i o czym swiadczy ich zawartosc, czy jesli przeczytalam Dostojewskiego to jakos mnie to okresla, pewnie tak, ale w jakim stopniu. Nikt przeciez nie odgadnie, co z tego wynioslam. Przypomnialy mi sie od razu „Zlote Mysli” z podstawowki, nie wiem czy to bylo zjawisko powszechne, ale w mojej szkole robily furore. Byl to zeszyt, w ktorym wypisywalo sie serie pytan z cyklu: twoj ulubiony kolor, ulubione danie, najlepsza kolezanka itp. , a potem sie dawalo wybranym osobom, zeby sie wpisaly tzn. na owe pytania odpowiedzialy. Nawet to lubilam, zarowno wpisywac sie, jak i czytac odpowiedzi innych.</p>
<p>Teraz mysle, ze to pozostawia wiele miejsca na interpretacja, czasem zbyt wiele albo inaczej&#8230; Ktos moze wpisac „wielkie” haslo, powiedzmy „Mistrz i Malgorzata” jako jedna z ulubionych ksiazek, mozemy, go wtedy uznac za osobe inteligentna chociazby, ale co jesli nic z tego czytania nie wyniosl&#8230;nigdy tez sie pewnie nie dowiemy co mu to dalo albo dlaczego po te, a nie inna lekture siegnal&#8230;coz&#8230;</p>
<p>Zmierzam jednak do tego by w koncu samej te rubryczki wypelnic, tak tak, zabawic sie w maly lansik, rzucic kilka wielkich tytulow, a tak naprawde odpowiedziec sobie samej dlaczego te, a nie inne, no i co przyniosly. Taka zabawa, a zatem:</p>
<p>Moje ulubione ksiazki i dlaczego ulubione:</p>
<ol>
<li>Fiodor Dostojewski „Idiota” – za genialne nakreslenie charakterow</li>
<li>Tomasz Mann „Doktor Faustus” – za te kilka demonicznych momentow</li>
<li>Lew Tolstoj „Anna Karenina” – za wspanialy dramatyzm losu bohaterow</li>
<li>Witold Gombrowicz „Kosmos” – za misterie fabuly</li>
<li>Tadeusz Micinski „Ksiadz Faust” – za mistrzostwo stylu i piekny mroczny klimat</li>
<li>Rafal Wojaczek „Utwory Zebrane” – za krew, ktora z powodu tej lektury poplynela</li>
<li>Marek Hlasko „Sowa corka piekarza” – za slowa, ktora utykaja w pamieci na zawsze</li>
<li>Robert Anton Wilson „Kosmiczny Spust” – za kosmiczne odkorkowanie</li>
<li>Phil Hine „Magia Chaosu” – za magiczne rozdziewiczenie</li>
</ol>
<p>10.  Olga Tokarczuk „Bieguni” – za inspirujaca lekkosc formy</p>
<p>11.  Ena Lucia Portela „ Sto butelek na scianie” – za idealny opis mojej przyjazni z Lidia Perfidia J</p>
<p>12.  Wiktor Pielewin „ Sekretna Ksiega Wilkolaka”, „Maly palec Buddy”, „Empire V” – za boska postmodernistyczna fantazyjnosc w rosyjskim stylu, ktory tak kocham&#8230;</p>
<p>13.  Majgul Axelsson „Kwiatniowa Czarownica” – za trzy siostry i ich historie</p>
<p>14.  Gabriel Marcia Marquez „Sto lat samotnosci” – za te kola czasu</p>
<p>15.  Marek Rymkiewicz „Juliusz Slowacki pyta o godzine” – za niespotykana fantazje interpetacji</p>
<p>16.  Stanislaw Ignacy Witkiewicz „Pozegnanie Jesieni” – za pstrokatosc i wielobarwnosc</p>
<p>Troche mi te komentarze brzmia jak podziekowania po otrzymaniu Oskara: „Moim kochanym rodzicom, za to, ze zawszev przy mnie byli” albo cos takiego&#8230;To chyba nie jest kompletna lista, na pewno nie&#8230;( brakuje poezji ). Szczerze mowiac sprawilo mi to troche frajdy, szczegolnie wypisywanie tych komantarzy, za co i dlaczego. Przypominanie sobie wrazen, klimatu i atmosfery lektur, ich wplywu na mnie. W tym sensie sa czescia mnie, nosze je w sobie i z pewnoscia jakos tam mnie okreslaja. Muzyki i filmow juz nie bede wymieniac, moze innym razem – literatura to jednak moje najmocniejsze ogniwo, moj <strong>fetysz</strong> – that’s right.</p>
<p>&nbsp;</p>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/cwietlina.wordpress.com/72/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/cwietlina.wordpress.com/72/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/cwietlina.wordpress.com/72/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/cwietlina.wordpress.com/72/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/cwietlina.wordpress.com/72/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/cwietlina.wordpress.com/72/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/cwietlina.wordpress.com/72/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/cwietlina.wordpress.com/72/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/cwietlina.wordpress.com/72/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/cwietlina.wordpress.com/72/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/cwietlina.wordpress.com/72/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/cwietlina.wordpress.com/72/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/cwietlina.wordpress.com/72/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/cwietlina.wordpress.com/72/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=cwietlina.wordpress.com&amp;blog=5126079&amp;post=72&amp;subd=cwietlina&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://cwietlina.wordpress.com/2009/12/01/lansik/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>7</slash:comments>
	
		<media:content url="http://1.gravatar.com/avatar/18e3ca4a59928762e41011b465804f9b?s=96&#38;d=identicon&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">cwietlina</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>Perfidia, Zdzirka i Psychodela&#8230;czyli trzy siostry</title>
		<link>http://cwietlina.wordpress.com/2009/10/15/perfidia-zdzirka-i-psychodela-czyli-trzy-siostry/</link>
		<comments>http://cwietlina.wordpress.com/2009/10/15/perfidia-zdzirka-i-psychodela-czyli-trzy-siostry/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 15 Oct 2009 10:45:06 +0000</pubDate>
		<dc:creator>cwietlina</dc:creator>
				<category><![CDATA[Uncategorized]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://cwietlina.wordpress.com/?p=70</guid>
		<description><![CDATA[  Dzis pomyslalam, ze przyjazn z Lidia wplywa na mnie kojaco, a potem pojawila sie mysl o reszcie dziewczat, bo w sumie to mam trzy przyjaciolki: Elwirke-Zdzirke, Izabelle-Psychodele, no i Lidie-Perfidie. Lubie, gdy Lidka zaklada okulary, gdy poprawia je wskazujacym palcem. Poznalam ja, gdy jeszcze nosila je na codzien, zanim pojawily sie soczewki. Pamietam jak [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=cwietlina.wordpress.com&amp;blog=5126079&amp;post=70&amp;subd=cwietlina&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p> </p>
<p>Dzis pomyslalam, ze przyjazn z Lidia wplywa na mnie kojaco, a potem pojawila sie mysl o reszcie dziewczat, bo w sumie to mam trzy przyjaciolki: Elwirke-Zdzirke, Izabelle-Psychodele, no i Lidie-Perfidie.</p>
<p>Lubie, gdy Lidka zaklada okulary, gdy poprawia je wskazujacym palcem. Poznalam ja, gdy jeszcze nosila je na codzien, zanim pojawily sie soczewki. Pamietam jak czekalam na nia na stacji w Toruniu. Pociag z Wroclawia sie spoznil, a ona wysiadla z niego razem z wielka pomaranczowo – niebieska torba adidasa. A potem wszystko potoczylo sie bardzo szybko, mysle, ze najbardziej zblizyly nas braniewskie noce , te na torach i na oponach, rozmowy az po swit okraszane popitka i podpalka, o wszystkim&#8230;doslownie. W Braniewie zawsze wyraznie swiecily gwiazdy, kiedys przyjechalam tam na weekend z pelnym plecakiem prania, ale mamina pralka miala awarie, poszlam wiec z tym praniem do Lidki na sasiednia ulice – wyszlam po poludniu – wrocilam chwiejnym krokiem nad ranem. W domu juz nie spali i pytali, co robilam przez tyle godzin. Rozmawialam, to oczywiste&#8230; Mama pytala o czym mozna rozmawiac przez 12 godzin, oj mozna mamo mozna, jest o czym, gdy ma sie dobrego kompana i przysmaki zza wschodniej granicy.  Lidka mi obiecala, ze zima spotkamy sie w Braniewku, bo tutaj nasza przyjazn nabrala innego wymiaru, kwitnie jednak. „ Czasem ja jestem krnabrna corka, a ty rezolutna mama, czasem jest na odwrot” &#8211; to my. I ta niewyczerpana wzajemna slabosc, ktora pozwolila przebrnac przez niejeden konflikt&#8230;</p>
<p>Elwira, tak jak ja, postanowila studiowac filologie polska, pojawila sie na pierwszym wykladzie ze staropolskiej w czerwonych dzwonach, patrzylam na nie i wydalo mi sie, ze jest wredna. Pozniej okazalo sie, ze jest calkiem sympatyczna wiedzma, choc gdy sie jej przedstawilam o malo nie cofnela reki na dzwiek mego imienia. „Monika”- nawet dla mnie samej brzmi to czasem dziwnie. Elwira nauczyla mnie wielu wiedzminskich sztuczek, pokazala jak celebrowac chwile i jak zaparzyc dobra herbate. Listy, ktore pisalysmy do siebie dawno temu, ja w Polsce, ona w London, byly czysta epistolograficzna namietnoscia. Pamietam uscisk na schodach po jej powrocie i zdjecie, ktore mi kiedys podarowala. Siedzi na nim na trawie, znowu w czerwonych dzwonach, trzyma rece przy twarzy, a obok lezy ktrores z dziel jej ukochanego Srtrea. Na odwrocie jest napisane: „Bo jestes mi tym nozem, ktorym sama w sobie grzebie”&#8230; Elwira tez mieszka tu w Oxford i wiele, bardzo wiele sie zmienilo, ale nie bede o tym pisa, powiem jej to jutro, bo jade na kawe do jej domku na peryferiach.</p>
<p>Iza jest moim „flow”, gdy sie spotykamy nastepuje czysta wymiana energii: „we go with the flow”. Nigdy (odpukac) sie nie posprzeczalysmy, bo nasza znajomosc funkcjonuje w rejonach, gdzie przyziemne sprawy nie sa wazne, nie jest tez tak bardzo emocjonalna, ale to jej nie ujmuje. Poznalam Ize we Wzdowie, nosila wtedy dredowe kucyczki i razaco zolta kurteczke. Palilismy ziolo pod arkadami w palacu hrabiego Ostaszewskiego, wygladala jak promiejace slonce. Wysiedzialysmy do konce niejedna impreze, gdy wszyscy juz spali – „till the end”. Jej pierwszej pozwolilam postawic sobie karty, byla moja inspiracja i kosmicznym motorem dzieki ktoremu powsal moj magiczny pseudonim i pierwsze malunki. Moj ulubiony obraz autorstwa panny Bocienko widac u gory: „The New Age girl is frying a New Era”,taki ma tytul. Niestety nie udalo sie zamiescic go w calosci , ale jesli kto zaintresowany to odsylam na strone Kosmicznej Krolowej: <a href="http://www.cosmicqueen.net/">www.cosmicqueen.net</a>. Iza uciekla mi do Polski i czasem tesknie za nia. Brakuje mi jej wiedzminskiego smiechu i magicznej energii, no tego „flow” po prostu. Wierze jednak w nasz projekt Centrum Swiadomosci Kosmicznej, coming soon.</p>
<p>Mysle sobie czasem dziewczyny o tym, jak to by bylo, gdybym sie nasze sciezki nie skrzyzywaly i jakos nie potrafie sobie tego wyobrazic, pewne wiezi sa nierozerwalne. Nie myslcie za duzo o tym, co o ktorej napisalam i dlaczego, to tylko luzne mysli. Kocham was wszystkie razem i kazda z osobna, jestescie moimi trzema siostrami, moja Swieta Trojaca, a moj blog jest ciagle strasznie sentymentalny&#8230;fuck.</p>
<p> </p>
<span style="text-align:center; display: block;"><a href="http://cwietlina.wordpress.com/2009/10/15/perfidia-zdzirka-i-psychodela-czyli-trzy-siostry/"><img src="http://img.youtube.com/vi/wifMmFdUxxw/2.jpg" alt="" /></a></span>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/cwietlina.wordpress.com/70/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/cwietlina.wordpress.com/70/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/cwietlina.wordpress.com/70/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/cwietlina.wordpress.com/70/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/cwietlina.wordpress.com/70/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/cwietlina.wordpress.com/70/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/cwietlina.wordpress.com/70/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/cwietlina.wordpress.com/70/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/cwietlina.wordpress.com/70/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/cwietlina.wordpress.com/70/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/cwietlina.wordpress.com/70/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/cwietlina.wordpress.com/70/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/cwietlina.wordpress.com/70/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/cwietlina.wordpress.com/70/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=cwietlina.wordpress.com&amp;blog=5126079&amp;post=70&amp;subd=cwietlina&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://cwietlina.wordpress.com/2009/10/15/perfidia-zdzirka-i-psychodela-czyli-trzy-siostry/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
	
		<media:content url="http://1.gravatar.com/avatar/18e3ca4a59928762e41011b465804f9b?s=96&#38;d=identicon&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">cwietlina</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>Ciagle pada &#8211; what the fuck?</title>
		<link>http://cwietlina.wordpress.com/2009/08/06/ciagle-pada-what-the-fuck/</link>
		<comments>http://cwietlina.wordpress.com/2009/08/06/ciagle-pada-what-the-fuck/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 06 Aug 2009 22:44:14 +0000</pubDate>
		<dc:creator>cwietlina</dc:creator>
				<category><![CDATA[Uncategorized]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://cwietlina.wordpress.com/?p=66</guid>
		<description><![CDATA[Do dupy takie lato – przesladuje mnie deszcz, a dzis to juz przesada, pada od kiedy otworzylam oczy. Fucking english weather, zreszta padalo nawet jak bylam w Polsce i mam jakies dziwne przeczucie, ze bedzie padac jak znowu tam pojade. Fuck, nie mam nawet kaloszy i przeciwdeszczowej kurtki i chce juz poczuc prawdziwe wakacje, lezec w sloncu i patrzec w niebo. Tymczasem niebo mi tu histeryzuje i mi sie to do jasnej cholery udziela. 
Moje pierwsze „pracujace” wakacje. Od kiedy pamietam w lipcu i sierpniu sie odpoczywalo, sie jechalo, sie spalo do poludnia i zbieralo sily na jesien i zime. Niby taka praca dwa i pol dnia w tygodniu to nie praca, a jednak... Moj organizm, moj umysl chcac nie chcac zaprogramowany na cztery pory roku rozprezyl sie wakacyjnie, porzucilam codzienna rutyne, zamkneli szkole, wiec Miron siedzi w domu i patrzy przez okno na rosnace kaluze, coz robic. Niedzielny wypad na odkryty basen podczas ofiarowanego nam laskawie jednego slonecznego dnia zakonczyl sie zapaleniem zatok, mam spuchniety nos i czuje gluta w okolicach skroni – do dupy takie lato mowie...
No ale jade niebawem, jade. Tym razem nie na poludnie, ale na wschod, po szosach i autostradach a potem torami kolejowymi. Zrezygnowalam z latania chwilowo, przed ostatnim lotem zazywalam velerianum z nerwow, tak tak po kilkunastu przelotach zaczelam reagowac panicznie na samoloty. Przestalo mi sie podobac i wyprowadza mnie z rownowagi tak szybka i nagla zmiana realiow. To jakby wyciac sie z jednego krajobrazu i wkleic w drugi i przez chwile nie byc nigdzie, miec pod stopami pusta przestrzen, kilka tysiecy metrow, byc zdanym na laske i nielaske wielkiej maszyny, ktorej dzialania zupelnie sie nie rozumie. Czulabym sie pewniej bedac pilotem i kontrolujac sytuacje. 
Fucking english weather wzmaga moja tesknote, tesknote za ojczyzna. Nigdy nie sadzilam, ze mnie to dopadnie, ale na kazdego przychodzi pora, a mi stukna niebawem cztery lata na wyspach i sentyment urasta do poteznych rozmiarow. Zaczelam sie czuc prawdziwym emigrantem i nawet zaczelam sobie powtarzac taki oto wierszyk:
Niechaj mię Zośka o wiersze nie prosi,
Bo kiedy Zośka do ojczyzny wróci,
To każdy kwiatek powie wiersze Zosi,
Każda jej gwiazdka piosenkę zanuci.
Nim kwiat przekwitnie, nim gwiazdeczka zleci,
Słuchaj - bo to są najlepsi poeci.
 
Gwiazdy błękitne, kwiateczki czerwone
Będą ci całe poemata składać.
Ja bym to samo powiedział, co one,
Bo ja się od nich nauczyłem gadać;
Bo tam, gdzie Ikwy srebrne fale płyną,
Byłem ja niegdyś, jak Zośka, dzieciną.
 
Dzisiaj daleko pojechałem w gości
I dalej mię los nieszczęśliwy goni.
Przywieź mi, Zośko, od tych gwiazd światłości,
Przywieź mi, Zośko, z tamtych kwiatów woni,
Bo mi zaprawdę odmłodnieć potrzeba.
Wróć mi więc z kraju taką - jakby z nieba.
I ja taka jakby z nieba wrocic chce, bo jade sie nasycic wszystkim tym czego mi tutaj brakuje. Najesc sie razowego chleba i soczystych pomidorow, napatrzec sie na bociany i nasiaknac zapachem przekwiatajacych lip. I jeszcze lyknac wszystkiego co ma sie ku zachodowi, moj ojciec skonczy w tym roku 80lat, moj kot 12. To bedzie podroz sentymentalna...



<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=cwietlina.wordpress.com&amp;blog=5126079&amp;post=66&amp;subd=cwietlina&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Do dupy takie lato – przesladuje mnie deszcz, a dzis to juz przesada, pada od kiedy otworzylam oczy. Fucking english weather, zreszta padalo nawet jak bylam w Polsce i mam jakies dziwne przeczucie, ze bedzie padac jak znowu tam pojade. Fuck, nie mam nawet kaloszy i przeciwdeszczowej kurtki i chce juz poczuc prawdziwe wakacje, lezec w sloncu i patrzec w niebo. Tymczasem niebo mi tu histeryzuje i mi sie to, do jasnej cholery, udziela.</p>
<p>Moje pierwsze „pracujace” wakacje. Od kiedy pamietam w lipcu i sierpniu sie odpoczywalo, sie jechalo, sie spalo do poludnia i zbieralo sily na jesien i zime. Niby taka praca dwa i pol dnia w tygodniu to nie praca, a jednak&#8230; Moj organizm, moj umysl, chcac nie chcac, zaprogramowany na cztery pory roku rozprezyl sie wakacyjnie, porzucilam codzienna rutyne, zamkneli szkole, wiec Miron siedzi w domu i patrzy przez okno na rosnace kaluze, coz robic. Niedzielny wypad na odkryty basen podczas ofiarowanego nam laskawie jednego slonecznego dnia zakonczyl sie zapaleniem zatok, mam spuchniety nos i czuje gluta w okolicach skroni – do dupy takie lato mowie&#8230;</p>
<p>No ale jade niebawem, jade. Tym razem nie na poludnie, ale na wschod, po szosach i autostradach a potem torami kolejowymi. Zrezygnowalam z latania chwilowo, przed ostatnim lotem zazywalam velerianum z nerwow, tak tak po kilkunastu przelotach zaczelam reagowac panicznie na samoloty. Przestalo mi sie podobac i wyprowadza mnie z rownowagi tak szybka i nagla zmiana realiow. To jakby wyciac sie z jednego krajobrazu i wkleic w drugi i przez chwile nie byc nigdzie, miec pod stopami pusta przestrzen, kilka tysiecy metrow, byc zdanym na laske i nielaske wielkiej maszyny, ktorej dzialania zupelnie sie nie rozumie. Czulabym sie pewniej bedac pilotem i kontrolujac sytuacje.</p>
<p>Fucking english weather wzmaga moja tesknote, tesknote za ojczyzna. Nigdy nie sadzilam, ze mnie to dopadnie, ale na kazdego przychodzi pora, a mi stukna niebawem cztery lata na wyspach i sentyment urasta do poteznych rozmiarow. Zaczelam sie czuc prawdziwym emigrantem i nawet czasem powtarzam sobie taki oto wierszyk:</p>
<p>Niechaj mię Zośka o wiersze nie prosi,</p>
<p>Bo kiedy Zośka do ojczyzny wróci,</p>
<p>To każdy kwiatek powie wiersze Zosi,</p>
<p>Każda jej gwiazdka piosenkę zanuci.</p>
<p>Nim kwiat przekwitnie, nim gwiazdeczka zleci,</p>
<p>Słuchaj &#8211; bo to są najlepsi poeci.</p>
<p> </p>
<p>Gwiazdy błękitne, kwiateczki czerwone</p>
<p>Będą ci całe poemata składać.</p>
<p>Ja bym to samo powiedział, co one,</p>
<p>Bo ja się od nich nauczyłem gadać;</p>
<p>Bo tam, gdzie Ikwy srebrne fale płyną,</p>
<p>Byłem ja niegdyś, jak Zośka, dzieciną.</p>
<p> </p>
<p>Dzisiaj daleko pojechałem w gości</p>
<p>I dalej mię los nieszczęśliwy goni.</p>
<p>Przywieź mi, Zośko, od tych gwiazd światłości,</p>
<p>Przywieź mi, Zośko, z tamtych kwiatów woni,</p>
<p>Bo mi zaprawdę odmłodnieć potrzeba.</p>
<p>Wróć mi więc z kraju taką &#8211; jakby z nieba.</p>
<p>I ja taka jakby z nieba wrocic chce, bo jade sie nasycic wszystkim tym czego mi tutaj brakuje. Najesc sie razowego chleba i soczystych pomidorow, napatrzec sie na bociany i nasiaknac zapachem przekwiatajacych lip. I jeszcze lyknac wszystkiego co ma sie ku zachodowi, moj ojciec skonczy w tym roku 80lat, moj kot 12. To bedzie podroz sentymentalna&#8230;</p>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/cwietlina.wordpress.com/66/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/cwietlina.wordpress.com/66/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/cwietlina.wordpress.com/66/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/cwietlina.wordpress.com/66/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/cwietlina.wordpress.com/66/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/cwietlina.wordpress.com/66/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/cwietlina.wordpress.com/66/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/cwietlina.wordpress.com/66/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/cwietlina.wordpress.com/66/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/cwietlina.wordpress.com/66/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/cwietlina.wordpress.com/66/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/cwietlina.wordpress.com/66/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/cwietlina.wordpress.com/66/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/cwietlina.wordpress.com/66/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=cwietlina.wordpress.com&amp;blog=5126079&amp;post=66&amp;subd=cwietlina&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://cwietlina.wordpress.com/2009/08/06/ciagle-pada-what-the-fuck/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
	
		<media:content url="http://1.gravatar.com/avatar/18e3ca4a59928762e41011b465804f9b?s=96&#38;d=identicon&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">cwietlina</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>Podroze male i duze&#8230;</title>
		<link>http://cwietlina.wordpress.com/2009/03/31/podroe-male-i-duze/</link>
		<comments>http://cwietlina.wordpress.com/2009/03/31/podroe-male-i-duze/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 31 Mar 2009 23:21:38 +0000</pubDate>
		<dc:creator>cwietlina</dc:creator>
				<category><![CDATA[Uncategorized]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://cwietlina.wordpress.com/?p=58</guid>
		<description><![CDATA[Astronomicznie i kalendarzowo skonczyla sie juz introwertyczna zima. Wszyscy strosza piorka na wiosne i powoli niesmialo wyfruwaja z gniazdek. Najpierw do ogrodu, potem do najblizszego parku i im cieplej, im sloneczniej, tym dalej sie wy puszczamy, by w koncu oddac sie letnim wojazom. A ja&#8230;czytam o podrozach, ogladam o podrozach i mysle o podrozach&#8230; Podrozowanie [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=cwietlina.wordpress.com&amp;blog=5126079&amp;post=58&amp;subd=cwietlina&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;margin:0 0 10pt;"><span style="font-size:12pt;color:black;line-height:115%;" lang="PL"><span style="font-family:Calibri;"><span style="color:#ffffff;"><img class="alignleft size-full wp-image-63" title="sdc103961" src="http://cwietlina.files.wordpress.com/2009/03/sdc103961.jpg?w=497&#038;h=662" alt="sdc103961" width="497" height="662" />Astronomicznie i kalendarzowo skonczyla sie juz introwertyczna zima. Wszyscy strosza piorka na wiosne i powoli niesmialo wyfruwaja z gniazdek. Najpierw do ogrodu, potem do najblizszego parku i im cieplej, im sloneczniej, tym dalej sie wy puszczamy, by w koncu oddac sie letnim wojazom. </span></span></span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;margin:0 0 10pt;"><span style="font-size:12pt;color:black;line-height:115%;" lang="PL"><span style="font-family:Calibri;"><span style="color:#ffffff;">A ja&#8230;czytam o podrozach, ogladam o podrozach i mysle o podrozach&#8230; Podrozowanie jest na topie, jest trendy i modne. Wypada miec w kolekcji zestaw zdjec z Maroko czy z Indii, nalezy je umieszczac na portalach, dzielic sie ze znajomymi, troszeczke sie pochwalic, szczegolnie przed tymi, ktorzy jeszcze nie byli. Wierze jednak, ze gdzies za tymi krajobrazami z kolorowych fotek kryje sie glebszy sens i cel naszego ustawicznego przemieszczania sie w czasie i przestrzeni. Mamy tez rozne przyczyny i sposoby. I jak to bywa w dobrej rozprawce – teraz je sobie wyroznimy i opiszemy:</span></span></span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;margin:0 0 10pt;"><span style="font-size:12pt;color:black;line-height:115%;" lang="PL"><span style="font-family:Calibri;"><strong><span style="color:#ffffff;">Sposob nr 1 czyli na Nomada</span></strong></span></span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;margin:0 0 10pt;"><span style="font-size:12pt;color:black;line-height:115%;" lang="PL"><span style="font-family:Calibri;"><span style="color:#ffffff;">Nomad to tez modne slowo, szczegolnie wspolczesny nomad – najczesciej slyszalam je z ust Diego, ale niech sobie nie mysli, ze tylko sklotersi sa nomadami. Choc z pewnoscia sa ekspertami w sprawie ustawicznego przeprowadzania sie. W razie ewikcji pakuja do plecaka tylko najpotrzebniejsze rzeczy, bibeloty i inne zbytecznosci, ktorych pelno jest w kazdym domu, pozostawiaja za soba, niczym slad, zar ogniska w niedawnym obozowisku. </span></span></span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;margin:0 0 10pt;"><span style="font-size:12pt;color:black;line-height:115%;" lang="PL"><span style="font-family:Calibri;"><span style="color:#ffffff;">Siedze w kuchni i popalam paierosa, rozgladam sie dookola, patrze na otaczajace mnie przedmioty, na ich nawarstwienie. Zdusiwszy niedopalek w poielniczce przechadzam sie po pokojach i omiatam wzrokiem kolejne sterty przedmiotow. Ich ilosc uswiadamia mi, jak bardzo osiadlam, czuje sie nieco przygwozdzona tym ciezarem. Przypominam sobie wszystkie poprzednie przeprowadzki i segregacje przedmiotow na te, ktore zabrac nalezy i te, ktore wyladuja w koszu. A przeciez przyjechalam tylko z jednym plecakiem, zawsze tak sie zaczyna&#8230;</span></span></span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;margin:0 0 10pt;"><span style="font-size:12pt;color:black;line-height:115%;" lang="PL"><span style="font-family:Calibri;"><span style="color:#ffffff;">W jednym z moich seryjnych snow wchodze do bylego domu ( skoro moze byc byly chlopak, byly maz to mozna tez tak powiedziec o domu, wszak zazylosc jest rownie silna ), tego na Prostej w Toruniu. Najpierw otwieram ciezkie drzwi prowadzace na klatke schodowa, a potem staje pod nr2. Dziwne, ze ciagle mam klucz w kieszeni, przeciez nie mieszkam tu od dawna. Przekrecajac go w drzwiach czuje, jakbym popelniala jakas zbrodnie wchodzac tam, gdzie juz nie przynaleze. Dom jest posty, tylko meble stoja jakos niedbale. Zagldam do szafek i odnajduje tam slady po sobie, kilka zapomnianych w pospiechu bibelotow, naczynia, resztki jedzenia. Moj sen ma swoja interpretacje i glebokie znaczenie. Z kamiennicy na Prostej ucieklam. To Diego nas stamtad wyprowadzil, to on rozliczyl sie z tym miejscem i wszystkim, co tam sie wydarzylo, ja nie&#8230; Bardzo mu jestem wdzieczna, ale moja ucieczka mi ciazy, bo byc moze na zawsze nas poroznila&#8230;</span></span></span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;margin:0 0 10pt;"><span style="font-size:12pt;color:black;line-height:115%;" lang="PL"><span style="font-family:Calibri;"><span style="color:#ffffff;">W zamku hrabiego Ostaszewskiego przemieszkalam okragly cykl czterech por roku: jesien, zima, wiosna, lato – czas zatoczyl idealne kolo. Przyjechalam nie znajac nikogo i w dwudziestoosobowej komunie przezywalam piekne i niezobowiazujace chwile. Jesienia z wiklinowymi koszyczkami biegalismy na grzybowe laczki, by potem zima testowac magiczne wlasciwosci kapelotkow i nozek, patrzec na leniwe platki sniegu  i czuc w ich miarowym opadaniu odwieczny porzadek wszechrzeczy. Wiosna wszystko pachnialo niedzwiedzim czosnkiem, jego chrupkie zielone listki nadawaly sie do kazdego dania. Masowo wylegalismy na laki lub przesiadywalismy godzinami pod blaszana buda trzeciego sklepu, przypominalismy o swym isteniu mieszkancom wioski.  Na powitanie lata podpalilismy olbrzymiego wickermana i odtanczylismy poganski taniec wokol ognia. Po takim blogoslawienstwie kazdy z nas ruszyl gdzies w sobie tylko znane strony niosac w sercu  pamiec pieknych chwil. Jako slad po sobie zostawilam utkany gobelin, namalowana ikone, kilka dosc zgrabnie wyhaftowanych serwetek i koslawy wiklinowy taborecik, ciagle nie moge sie nadziwic, ze wykonalam go wlasnymi rekoma. </span></span></span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;margin:0 0 10pt;"><span style="font-size:12pt;color:black;line-height:115%;" lang="PL"><span style="font-family:Calibri;"><span style="color:#ffffff;">A teraz ja tu – trwam jeszcze i nie potrafie zakfawlikowac owej przestrzeni, ciagle tu jestem, ciagle sie dzieje. Kazdego dnia odnawiam swe slady, dopiero, gdy sie zatra wyciagne wnioski. Pamietam jak sie zaczelo, pamietam jak pierwszy raz weszlam do supermarketu i poczulam przedziwny zapach, dobrze znany dzieciom schylku komuny, zapach Pewexu, luksusowych towarow i zachodu. Nagle wszystko stalo sie mozliwe – spuscilam ze smyczy swoje skrywane pragnienia, bo tutaj wolno, na tej wyspie. Przez chwile zapomnialam o wszystkim, co zostawilam za soba, utopilo sie w morzu. </span></span></span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;margin:0 0 10pt;"><span style="font-size:12pt;color:black;line-height:115%;" lang="PL"><span style="font-family:Calibri;"><span style="color:#ffffff;">Stoje teraz z sitkiem i lowic probuje wlasne wspomnienia&#8230;</span></span></span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;margin:0 0 10pt;"><span style="font-size:12pt;color:black;line-height:115%;" lang="PL"><span style="font-family:Calibri;"><span style="color:#ffffff;"> </span></span></span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;margin:0 0 10pt;"><span style="font-size:12pt;color:black;line-height:115%;" lang="PL"><span style="font-family:Calibri;"><strong><span style="color:#ffffff;">Sposob nr 2 czyli I LIKE VOYAGE</span></strong></span></span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;margin:0 0 10pt;"><span style="font-size:12pt;color:black;line-height:115%;" lang="PL"><span style="font-family:Calibri;"><span style="color:#ffffff;"> Na wakacje przewaznie zabiera mnie ksiazka, obieram cel podrozy doglebnie juz przesiaknieta jego klimatem. Wiem co tam sie jada i pija, a wytyczne uzupelniam wlasnymi wrazeniami. Tak kierowana przemierzylam dzikie zakatki Transylwanii nieznalazwszy tam sladow hrabiego Drakuli. Pamietam tylko, ze raz, jak pieklismy z Diego kukurydze na ognisku, to obok przechodzil pogrzeb. Ludzie szli gdzies z gor do najblizszej wioski, a na drewnianym wozie jechala trumna. Ci z przodu niesli swieta ikone i zawodzili zalobnie, a z tylu wdowa w czarnej chuscie plakala. I przez chwile zrobilo sie jakos naboznie, wstalismy by odprowadzic kondukt wzrokiem i jakos oddac czesc temu, ktory odjezdzal. W tym przedziwnym kraju zaprzyjaznilam sie z kilkoma bezpanskimi psami, objadalam sie arbuzami i poijalam bere blonde. A gdybym miala dodac jakis zapisek do przewodnika, to chcialabym zaznaczyc, ze maja tam swietnie oznaczone gorskie szlaki i ze czasem lepiej zaplacic za podroz autostopem, bo inaczej moze byc nieciekawie.</span></span></span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;margin:0 0 10pt;"><span style="font-size:12pt;color:black;line-height:115%;" lang="PL"><span style="font-family:Calibri;"><span style="color:#ffffff;">Na malutkiej greckiej wysepce przesiadywalam w cieniu oliwkowych drzewek i z zazdroscia patrzylam jak my Sunshine Boy wprost pozera sloneczne promienie. Moja „alergia solarna” dala mi sie we znaki, musialam znow zasiasc w pozycji obserwatora miast brac udzial w slonecznych kapielach. Potrafilam siedziec tak przez caly dzien i gapic sie w morze, przesuwalam sie tylko wraz z cieniem. A potem wymyslilam te wycieczke do klasztoru na najwyzszym wzgorzu na wyspie. Mialo tam byc cos na zasadzie schroniska, cele mnichow przerobione na pokoje dla turystow – tak mowil przewodnik i staly bywalec wyspy. A przywitaly nas jeno plomyki swiec w cerkwii, lopoczaca na wietrze flaga i owiany pustka kruzganek. Ciezka nac okraszana obrazami z filmow grozy zrekompensowal poranek z widokiem na okoliczny archipelag. Ktos przyszedl i zapalil swieze swiece, zamieciono tez kruzganek&#8230;</span></span></span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;margin:0 0 10pt;"><span style="font-size:12pt;color:black;line-height:115%;" lang="PL"><span style="font-family:Calibri;"><span style="color:#ffffff;">Czasem poczucie miejsca zaczerpniete z ksiazki przychodzi pozniej. Tak bylo, np. gdy obudzilam sie na poddaszu wiejskiego szwedzkiego domku gdzes na odludziu i poczulam sie dzieckiem z Bulerbyn. Ale najdziwniej bylo z Rzymem&#8230;</span></span></span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;margin:0 0 10pt;"><span style="font-size:12pt;color:black;line-height:115%;" lang="PL"><span style="font-family:Calibri;"><span style="color:#ffffff;">Wyladowalam tam przypadkiem, poszukujac rozpaczlieiw jakies alternatywy na wakacje wprosilam sie w gosci do dawnej znajomej. Jechac w gosci jest najlepiej, choc trzeba uwazac by nie popelnic jakiejs gafy, nie wpisac sie w pamiec gospodarzy jako gosc niefortunny. W Wiecznym Miescie przemierzylam wiekszosc turystycznych szlakow, bawilam sie w turyste. Zaliczylam nawet przejazdzke odkrytym autobusem z przewodnikiem w sluchawkach. Najczesciej wracalam pod Panteon, jego masywnosc ogromne polacie cienia, a z murow bil wiekowy chlod, w ktorym przyjemnie sie odpoczywalo po sierpniowym upale. Chlonelam go&#8230; Po powrocie do domu zaczytalam sie w ksiazce, akcja powiesci przenosila sie z Holandii na Kube, by w koncowym kulminacyjnym momencie trafic do Rzymu opisujac jego przedziwne tajemnice i wiernie oddajac topografie. W ktoryms momencie zorientowalam sie, ze za zakladke do ksiazki sluzy mi angielskojezyczna wersja mapy miasta. Rozlozylam ja i przelecialam wzrokiem zatrzymawszy sie na zakreslonym dlugopisem punkcie ze strzalka i podpisem: „najlepsza kawa” Piazza Sant’ Eustachio. Rzeczywiscie kawka tam byla wysmienita&#8230;</span></span></span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;margin:0 0 10pt;"><span style="font-size:12pt;color:black;line-height:115%;" lang="PL"><span style="font-family:Calibri;"><span style="color:#ffffff;">Pisze to wszystko po raz kolejny w ramach autoterapii, by sie nieco odklompeksic, bo mi sie czasem wydaje, ze moje zycie przebiega nieco mniej barwnie tylko dlatego, ze nie bylam jeszcze w Moroko czy w Indiach. A to oczywiscie nieprawda&#8230;</span></span></span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;margin:0 0 10pt;"><span style="font-size:12pt;color:black;line-height:115%;" lang="PL"><span style="font-family:Calibri;"><span style="color:#ffffff;"> </span></span></span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;margin:0 0 10pt;"><span style="font-size:12pt;color:black;line-height:115%;" lang="PL"><span style="font-family:Calibri;"><span style="color:#ffffff;"> </span></span></span></p>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/cwietlina.wordpress.com/58/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/cwietlina.wordpress.com/58/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/cwietlina.wordpress.com/58/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/cwietlina.wordpress.com/58/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/cwietlina.wordpress.com/58/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/cwietlina.wordpress.com/58/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/cwietlina.wordpress.com/58/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/cwietlina.wordpress.com/58/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/cwietlina.wordpress.com/58/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/cwietlina.wordpress.com/58/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/cwietlina.wordpress.com/58/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/cwietlina.wordpress.com/58/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/cwietlina.wordpress.com/58/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/cwietlina.wordpress.com/58/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=cwietlina.wordpress.com&amp;blog=5126079&amp;post=58&amp;subd=cwietlina&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://cwietlina.wordpress.com/2009/03/31/podroe-male-i-duze/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
	
		<media:content url="http://1.gravatar.com/avatar/18e3ca4a59928762e41011b465804f9b?s=96&#38;d=identicon&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">cwietlina</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://cwietlina.files.wordpress.com/2009/03/sdc103961.jpg" medium="image">
			<media:title type="html">sdc103961</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>New Age Mother</title>
		<link>http://cwietlina.wordpress.com/2009/03/17/new-age-mother/</link>
		<comments>http://cwietlina.wordpress.com/2009/03/17/new-age-mother/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 17 Mar 2009 22:46:19 +0000</pubDate>
		<dc:creator>cwietlina</dc:creator>
				<category><![CDATA[Uncategorized]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://cwietlina.wordpress.com/?p=52</guid>
		<description><![CDATA[Miron skonczyl 7 lat, jak sie dluzej i glebiej nad tym zastanowie wydaje mi sie to niepojete. Niby zwykla rzecz&#8230;wstaje rano, gotuje owsianke, klade na krzeselku zestaw ubran dla niego, przypominam o umyciu zebow, poprawiam zbyt luzno zawiazany szalik i lecimy&#8230; Przed wejsciem do szkoly daje mu buziaka&#8230; Dzis rozmawialam z Ania ( mama dwojki [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=cwietlina.wordpress.com&amp;blog=5126079&amp;post=52&amp;subd=cwietlina&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;margin:0 0 10pt;"><span style="font-size:12pt;color:black;line-height:115%;" lang="PL"><span style="font-family:Calibri;"><span style="color:#ffffff;">Miron skonczyl 7 lat, jak sie dluzej i glebiej nad tym zastanowie wydaje mi sie to niepojete. Niby zwykla rzecz&#8230;wstaje rano, gotuje owsianke, klade na krzeselku zestaw ubran dla niego, przypominam o umyciu zebow, poprawiam zbyt luzno zawiazany szalik i lecimy&#8230; Przed wejsciem do szkoly daje mu buziaka&#8230;</span></span></span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;margin:0 0 10pt;"><span style="font-size:12pt;color:black;line-height:115%;" lang="PL"><span style="font-family:Calibri;"><span style="color:#ffffff;">Dzis rozmawialam z Ania ( mama dwojki chlopcow ) o maciezynskich instynktach i przyznalam sie, ze ja to ani ciazy ani karmienia piersia nie lubilam. Wszystko dlatego, ze zbyt metafizycznie to sobie wszystko wyobrazilam, a tu fizycznosc przybila mnie do ziemi. W ciazy nie czulam sie soba, mialam paranoje. Karmienie mnie stresowalo i uwiazywalo, a musialam wrocic na studia. I niech sie wszystkie super mamy teraz na mnie wypna – tak bylo&#8230; I do dzis nie wyrazam uczuc poprzez jedzenie, nie czekam z talerzem goracej zupy. Juz dawno postanowilam, ze nie bede sobie wkrecac macierzynskich komleksow.</span></span></span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;margin:0 0 10pt;"><span style="font-size:12pt;color:black;line-height:115%;" lang="PL"><span style="font-family:Calibri;"><span style="color:#ffffff;">Jestem teraz na etapie ksztaltowania emocjonalnosci mego dziecka, czuje to kazdego dnia i drze cala. Boje sie, ze wyrzadze jakas krzywde, ze sie zpomne w natloku zdarzen i jakies zgnile ziarno zasieje, nie wiedzac nawet o tym. Wszystko przez pieprzona psychoanalize i odwolywanie sie do dziecinstwa jako zrodla wszelkiego zlego. Jak tu wychowywac czlowieka z taka swiadomoscia&#8230; Nie umiem stapac ostroznie po tym gruncie, zwazac na wszystko i zastanawiac sie, jak to sie na psychice Mirona odbije. Ide na zywiol, na instynkt – procz bycia mama musze jeszcze byc soba.</span></span></span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;margin:0 0 10pt;"><span style="font-size:12pt;color:black;line-height:115%;" lang="PL"><span style="font-family:Calibri;"><span style="color:#ffffff;">Jak sie ma 7 lat, to czlowiek zaczyna sie uspoleczniac. Tego boje sie najbardziej, bo moj wplyw znacznie sie w tej dziedzinie ogranicza. Prowadzimy z Mironem rozmowy swiatopogladowe, ja pytam a on odpowiada. Chce, zeby rozwijal sobie wlasne swiadome myslenie, stymuluje i slucham, chce wiedziec, co mysli i jakie poglady sobie przyswaja. </span></span></span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;margin:0 0 10pt;"><span style="font-size:12pt;color:black;line-height:115%;" lang="PL"><span style="font-family:Calibri;"><span style="color:#ffffff;">- Jak myslisz, co sie dzieje z czlowiekiem, gdy umrze ? – zpytalam, bo akurat przechodzilismy przez cmentarz. Miron spojrzal w niebo i zastanowil sie chwile:<img class="alignleft size-full wp-image-53" src="http://cwietlina.files.wordpress.com/2009/03/dsc00076.jpg?w=497&#038;h=662" alt="" width="497" height="662" /></span></span></span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;margin:0 0 10pt;"><span style="font-size:12pt;color:black;line-height:115%;" lang="PL"><span style="font-family:Calibri;"><span style="color:#ffffff;">- Ja tak sobie mysle, nie&#8230;,ze kazdy ma w kosmosie swoja wlasna planete i jak sie umrze, to sie zyje w kosmosie na tej planecie.</span></span></span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;margin:0 0 10pt;"><span style="font-size:12pt;color:black;line-height:115%;" lang="PL"><span style="font-family:Calibri;"><span style="color:#ffffff;">Usmiechnelam sie&#8230;duzo bardziej mi sie to podoba, niz bajka o piekle i niebie. I dlatego obawiam sie ewentualnego powrotu do Polski, boje sie, ze wszechobecna kato – bajka zniszczy ta pelna fantazji glowe. </span></span></span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;margin:0 0 10pt;"><span style="font-size:12pt;color:black;line-height:115%;" lang="PL"><span style="font-family:Calibri;"><span style="color:#ffffff;">Pewien pan, ktory podobno wyczuwal aure innych ludzi powiedzial, ze Miron jest dzieckiem slonca. Przyszedl na swiat za sprawa palca bozego, z zapomnienia. I nie chodzi o to, ze zapomnialam pigulki. Zapomnialam sie w milosci, zakochalam sie na tyle, by zapomniec o wszystkim, w tym rowniez o antykoncepcji. Osobiscie uwazam, ze dzieci z przypadku sa wyjatkowe. Bardziej prawdziwe niz te poczete z nudy, czy dla ratowania zwiazku lub zatrzymania kogos przy sobie. Nie chce tu innym dzieciom uwlaczac, raczej ich rodzicom&#8230;</span></span></span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;margin:0 0 10pt;"><span style="font-size:12pt;color:black;line-height:115%;" lang="PL"><span style="font-family:Calibri;"><span style="color:#ffffff;">Za super mame sie nie uwazam, dostalam dar od bogow i troszcze sie o niego jak moge, choc czasem nie wiem jak trzeba. Wszystkim nadasanym super mamom, ktore wpedzaja mnie w kompleksy wystawiam jezyk i zycze milego gotowania zupy&#8230;</span></span></span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;margin:0 0 10pt;"><span style="font-size:12pt;color:black;line-height:115%;" lang="PL"><span style="font-family:Calibri;"><span style="color:#ffffff;">Ja z mym Dzieckiem Slonca maszeruje naprzod trzymajac sie za rece. Podobno buddysci wierza, ze dziecko samo wybiera sobie rodzicow&#8230;.</span></span></span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;margin:0 0 10pt;"><span style="font-size:12pt;color:black;line-height:115%;" lang="PL"><span style="font-family:Calibri;"><span style="color:#ffffff;"> </span></span></span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;margin:0 0 10pt;"><span style="font-size:12pt;color:black;line-height:115%;" lang="PL"><span style="font-family:Calibri;"><span style="color:#ffffff;"> </span></span></span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;margin:0 0 10pt;"><span style="font-size:12pt;color:black;line-height:115%;" lang="PL"><span style="font-family:Calibri;"><span style="color:#ffffff;"> </span></span></span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;margin:0 0 10pt;"><span style="font-size:12pt;color:black;line-height:115%;" lang="PL"><span style="font-family:Calibri;"> </span></span></p>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/cwietlina.wordpress.com/52/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/cwietlina.wordpress.com/52/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/cwietlina.wordpress.com/52/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/cwietlina.wordpress.com/52/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/cwietlina.wordpress.com/52/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/cwietlina.wordpress.com/52/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/cwietlina.wordpress.com/52/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/cwietlina.wordpress.com/52/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/cwietlina.wordpress.com/52/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/cwietlina.wordpress.com/52/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/cwietlina.wordpress.com/52/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/cwietlina.wordpress.com/52/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/cwietlina.wordpress.com/52/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/cwietlina.wordpress.com/52/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=cwietlina.wordpress.com&amp;blog=5126079&amp;post=52&amp;subd=cwietlina&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://cwietlina.wordpress.com/2009/03/17/new-age-mother/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>4</slash:comments>
	
		<media:content url="http://1.gravatar.com/avatar/18e3ca4a59928762e41011b465804f9b?s=96&#38;d=identicon&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">cwietlina</media:title>
		</media:content>

		<media:content url="http://cwietlina.files.wordpress.com/2009/03/dsc00076.jpg" medium="image" />
	</item>
		<item>
		<title>Przedwiosnie&#8230;</title>
		<link>http://cwietlina.wordpress.com/2009/03/12/przedwiosnie/</link>
		<comments>http://cwietlina.wordpress.com/2009/03/12/przedwiosnie/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 12 Mar 2009 23:48:31 +0000</pubDate>
		<dc:creator>cwietlina</dc:creator>
				<category><![CDATA[Uncategorized]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://cwietlina.wordpress.com/?p=49</guid>
		<description><![CDATA[Mam dosc tego czasu – czuje, ze ida zmiany, ale strasznie jakos flegmatycznie. Wszystko sie kotluje, nawarstwia – niby ma zaplonac, wybuchnac, ale nic z tego. Zupelnie jak z przyjsciem wiosny – najpierw kilka cieplych dni, ze niby juz przyszla. A potem zupelnie niespodziewanie mroz, wiatr i co tam jeszcze popadnie. W ten czas najlepiej [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=cwietlina.wordpress.com&amp;blog=5126079&amp;post=49&amp;subd=cwietlina&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;margin:0 0 10pt;"><span style="font-size:12pt;color:black;line-height:115%;" lang="PL"><span style="font-family:Calibri;"><span style="color:#ffffff;">Mam dosc tego czasu – czuje, ze ida zmiany, ale strasznie jakos flegmatycznie. Wszystko sie kotluje, nawarstwia – niby ma zaplonac, wybuchnac, ale nic z tego. Zupelnie jak z przyjsciem wiosny – najpierw kilka cieplych dni, ze niby juz przyszla. A potem zupelnie niespodziewanie mroz, wiatr i co tam jeszcze popadnie. W ten czas najlepiej byloby wyjechac – „rece wytrzec o liscie”&#8230; </span></span></span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;margin:0 0 10pt;"><span style="font-size:12pt;color:black;line-height:115%;" lang="PL"><span style="font-family:Calibri;"><span style="color:#ffffff;">Zima przeszla mi plazem – nawet dosc przyjemnie, ale teraz czuje sie beznadziejnie – ratuje sie, czym sie da&#8230;niestety z marnym skutkiem&#8230;</span></span></span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;margin:0 0 10pt;"><span style="font-size:12pt;color:black;line-height:115%;" lang="PL"><span style="font-family:Calibri;"><span style="color:#ffffff;">Nie zamierzam sie rzecz jasna poddac, nie bede popadac w letarg – choc mam ku temu sklonnosci i zauwazylam niepokojace symptomy. Czekam wiosny i oczyszczenia i gotuje sie na nia dusza i cialem. </span></span></span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;margin:0 0 10pt;"><span style="font-size:12pt;color:black;line-height:115%;" lang="PL"><span style="font-family:Calibri;"><span style="color:#ffffff;">Wlasna bezplodnosc chcialabym nadrobic w zalaczonych filmikach – z cyklu „People I like&#8230;”</span></span></span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;margin:0 0 10pt;"><span style="font-size:12pt;color:black;line-height:115%;" lang="PL"><span style="font-family:Calibri;"><span style="color:#ffffff;">Enjoy</span>&#8230;</span></span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;margin:0 0 10pt;"><span style="font-size:12pt;color:black;line-height:115%;" lang="PL"><span style="font-family:Calibri;"> <span style="text-align:center; display: block;"><a href="http://cwietlina.wordpress.com/2009/03/12/przedwiosnie/"><img src="http://img.youtube.com/vi/bdaIF4hpL8Y/2.jpg" alt="" /></a></span><span style="text-align:center; display: block;"><a href="http://cwietlina.wordpress.com/2009/03/12/przedwiosnie/"><img src="http://img.youtube.com/vi/WLirqfg36c8/2.jpg" alt="" /></a></span></span></span></p>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/cwietlina.wordpress.com/49/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/cwietlina.wordpress.com/49/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/cwietlina.wordpress.com/49/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/cwietlina.wordpress.com/49/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/cwietlina.wordpress.com/49/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/cwietlina.wordpress.com/49/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/cwietlina.wordpress.com/49/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/cwietlina.wordpress.com/49/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/cwietlina.wordpress.com/49/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/cwietlina.wordpress.com/49/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/cwietlina.wordpress.com/49/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/cwietlina.wordpress.com/49/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/cwietlina.wordpress.com/49/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/cwietlina.wordpress.com/49/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=cwietlina.wordpress.com&amp;blog=5126079&amp;post=49&amp;subd=cwietlina&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://cwietlina.wordpress.com/2009/03/12/przedwiosnie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
	
		<media:content url="http://1.gravatar.com/avatar/18e3ca4a59928762e41011b465804f9b?s=96&#38;d=identicon&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">cwietlina</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>Shopoholism &#8211; czyli proba felietonu</title>
		<link>http://cwietlina.wordpress.com/2009/02/25/shopoholism-czyli-proba-felietonu/</link>
		<comments>http://cwietlina.wordpress.com/2009/02/25/shopoholism-czyli-proba-felietonu/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 25 Feb 2009 00:18:32 +0000</pubDate>
		<dc:creator>cwietlina</dc:creator>
				<category><![CDATA[Uncategorized]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://cwietlina.wordpress.com/?p=41</guid>
		<description><![CDATA[No to mnie tez dopadl – wlasny prywatny credit crunch&#8230;  Rzucilam okiem zaspanym na bezladnie rorzucone koperty pod drzwiami i poczulam lekki niepokoj. Wiedzialam, ze czegos chca ode mnie te listy i nie mylilam sie. Czerwonym drukiem domagano sie ode mnie splaty naleznosci. Ledwo zdazylam uciulac na council tax (musialam, bo sadem straszyli), a juz [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=cwietlina.wordpress.com&amp;blog=5126079&amp;post=41&amp;subd=cwietlina&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;margin:0 0 10pt;"><span style="font-size:12pt;color:black;line-height:115%;" lang="PL"><span style="font-family:Calibri;"><span style="color:#ffffff;">No to mnie tez dopadl – wlasny prywatny credit crunch&#8230;</span></span></span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;margin:0 0 10pt;"><span style="font-size:12pt;color:black;line-height:115%;" lang="PL"><span style="font-family:Calibri;"><span style="color:#ffffff;"> Rzucilam okiem zaspanym na bezladnie rorzucone koperty pod drzwiami i poczulam lekki niepokoj. Wiedzialam, ze czegos chca ode mnie te listy i nie mylilam sie. Czerwonym drukiem domagano sie ode mnie splaty naleznosci. Ledwo zdazylam uciulac na council tax (musialam, bo sadem straszyli), a juz upomnial sie o swoje dostawca gazu. Wisialam na telefonie probujac wynegocjowac ulaskawienie. Przecierz polowe im zaplacilam, tak na odczepne, a tu mnie dalej cisna, jakby slowo „nie mam” nie istnialo w ich slowniku. Pieprzony system&#8230;Qurva sistema&#8230;</span></span></span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;margin:0 0 10pt;"><span style="font-size:12pt;color:black;line-height:115%;" lang="PL"><span style="font-family:Calibri;"><span style="color:#ffffff;">Jeszcze w styczniu na Cricet rozmawiamy o finansowych zapasciach i o tym, jak to jest byc piekielnie bogatym. Pewnie nuda i blaza, probujemy znalezs ciemne punkty tego stanu, ktorego nikt z nas nigdy nie doswiadczyl. Jest jednak jasne, ze kryja sie jakies cienie w tej utopijnej wizji. Ktos stwierdza jednak: „Ale jak jest ci zle, to mozesz wtedy pocieszyc sie idac na zakupy&#8230;” To proste i oczywiste stwierdzanie na dluzsza chwile zatyka mnie: „No tak&#8230;”</span></span></span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;margin:0 0 10pt;"><span style="font-size:12pt;color:black;line-height:115%;" lang="PL"><span style="font-family:Calibri;"><span style="color:#ffffff;">No to jak to jest z tymi zakupami? Przypomniala mi sie ostatnio moja ulubiona gra z czasow przedszkolnych, nazywala sie „Na zakupy”. Pamietam jak razem z kolezanka Ewcia ukladalysmy na planszy male kwadratowe kartoniki z rysunkami produktow pierwszej potrzeby : mleko, chleb, maslo&#8230; Zawsze odbywalo sie to z wielkim namaszczeniem, wszak mialo miejsce w czasach Super Samow, kolejek po kawe i cukier oraz ogolnej szarzyzny sklepowych polek. A na obrazkach w grze wszystko bylo kolorowe i piekne. Idealnie rowna kostka masla, perfekcyjnie zapakowana maka i czystobiale mleko w butelce z pazlotkiem. Takie wspomnienie, z ery zakupow, ktora odeszla w niepamiec, teraz mamy ere „shoppingu”.</span></span></span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;margin:0 0 10pt;"><span style="font-size:12pt;color:black;line-height:115%;" lang="PL"><span style="font-family:Calibri;"><span style="color:#ffffff;">W Polsce na shopping chodzilo sie rzadko lub wcale. Pamietam jedynie, ze co sobote szalalam z Diego na wyprzedazy w Centrum Taniej Odziezy. I czasem na torunskim jarmarku warzywnym – takie tam sentymenty. Na wyspach kroluje Tesco i Primark, hurtowo, na duza skale i po okazyjnych cenach i extra punkty na clubcard. Przyznaje, ze dalam sie omamic, wygoda, praktycznoscia i niskimi cenami. Strasznie mnie wkurza, ze produkty organic czy fairtrade sa duzo drozsze i czy na pewno mozna tym etykietkom ufac? </span></span></span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;margin:0 0 10pt;"><span style="font-size:12pt;color:black;line-height:115%;" lang="PL"><span style="font-family:Calibri;"><span style="color:#ffffff;">Tak naprawde do rozmyslan sklonila mnie moja nowa praca – czuje sie w niej nieco egzotycznie. Niewiele juz zostalo takich malych lokalnych sklepikow ze znajoma pania za lada, papierowymi torebkami i ulubionymi rarytasami sprowadzanymi na zamowienie. Nie ma tam sieciowego szyldu, a wszedobylska folia ma ograniczone pole dzialania. Obserwuje przychodzacych ludzi, nie biegaja jak szaleni miedzy polkami, ogladaja produkty z kazdej strony, maja prawo wybrzydzac, pytac o sklad i pochodzenie. „Moda” na zdrowa zywnosc bywa smieszna, ale ma tez dobre strony. </span></span></span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;margin:0 0 10pt;"><span style="font-size:12pt;color:black;line-height:115%;" lang="PL"><span style="font-family:Calibri;"><span style="color:#ffffff;">Zapraszam zatem wszystkich zainteresowanych do odwiedzenia „UHURU wholefoods” na Cowley Rd. In Oxford&#8230;</span></span></span></p>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/cwietlina.wordpress.com/41/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/cwietlina.wordpress.com/41/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/cwietlina.wordpress.com/41/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/cwietlina.wordpress.com/41/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/cwietlina.wordpress.com/41/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/cwietlina.wordpress.com/41/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/cwietlina.wordpress.com/41/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/cwietlina.wordpress.com/41/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/cwietlina.wordpress.com/41/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/cwietlina.wordpress.com/41/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/cwietlina.wordpress.com/41/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/cwietlina.wordpress.com/41/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/cwietlina.wordpress.com/41/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/cwietlina.wordpress.com/41/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=cwietlina.wordpress.com&amp;blog=5126079&amp;post=41&amp;subd=cwietlina&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://cwietlina.wordpress.com/2009/02/25/shopoholism-czyli-proba-felietonu/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
	
		<media:content url="http://1.gravatar.com/avatar/18e3ca4a59928762e41011b465804f9b?s=96&#38;d=identicon&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">cwietlina</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>BLog Here</title>
		<link>http://cwietlina.wordpress.com/2009/02/14/blog-here/</link>
		<comments>http://cwietlina.wordpress.com/2009/02/14/blog-here/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 14 Feb 2009 19:57:30 +0000</pubDate>
		<dc:creator>cwietlina</dc:creator>
				<category><![CDATA[Uncategorized]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://cwietlina.wordpress.com/?p=37</guid>
		<description><![CDATA[





Ale skoro blog, to musi byc troche na „blogowo”, czyli nieco prywatnej felietonistyki na prywatne tematy. 
Mialam dobre przeczucie co do nadchodzacych zmian i to zmian na lepsze. A zatem kto jescze nie slyszal, niech wie, ze mam nowa super prace. „Welcome on board” uslyszalam, co oznacza, ze od poniedzialku pracuje w wholefoods industry i z usmiechem na twarzy podam kazdemu vegan i organic i co tylko zapragnie, byle tylko zdrowe, eco etc. Strasznie sie ciesze.
Moze uda mi sie w koncu w pelni przejsc na weganizm, bo jak mowia „czego oczy nie widza, tego sercu nie zal”.
W ogole to dzisiaj bedzie wszystko „chwalipieckie”, tzn. chwalic sie bede. Zajrzalam na inne blogi i zauwazylam, ze to popularne, wiec sobie tez na odrobine takowej autoterapii pozwalam. Zreszta to nie tylko na blogach, ale i w zyciu codziennym mocno mnie dotyka, glownie za sprawa mego wspollokatora. Ale juz nie bede mu dokuczac...
Bardzo sie ostatnio nudze, jesli chodzi o imprezy, tzn. dawno na jakiejs porywajacej nie bylam. Ale w nudzie sie wychowalam, wyroslam z niej i doceniam jej tworcza moc, bo nie ma jak wystrzelic sie z nudy. I na owy wystrzal wlasnie czekam, a poza tym nuda na zewnatrz moze za soba niesc bogactwo wewnetrzne. A jednak wrazen brakuje i bodzcow z zewnatrz, troszku takie bledne kolo, ale „trzeba sobie radzic” - to takie moje ulubione ostatnio motto. Londynu mi brakuje i weekendowych wypadow tam, bo coraz rzadziej mi sie zdarzaja. A nie ma jak sie ukulturalnic w stolycy... Ostatnim razem palalam niezmierzona miloscia do tegoz miejsca ( stad tez piosenka ) i nawet tlok w metrze mnie nie przerazal tak, jak zwykle. Pojechalam glownie w celu uczestnictwa w warsztatach Tantra Yogi, ale w sumie to spedzilam na nich najmniej czasu. Bylo ciekawie, nie powiem – uczestniczylam w eksperymencie otwierania zmyslow. Obok mnie siedzial pan z wahadelkiem i wywahadelkowal mi, iz mam silne uczulenie na laktoze i mleka w zadnej postaci nie powinnam spozywac. Jestem w trakcie sprawdzania tej teorii...
Medytuje nad moja karta – Princess of Swords – to ja. Staram sie nadac swoim dzialaniom sile, silnie wcielac idee w zycie. Musze przyznac, ze bardzo mi w tym przeszkadza moj syndrom: attention – deficit hyperactivity disoder. Cruell mowi, ze moje Dziecko Slonca odziedziczylo adhd mamusi. Ciezko walczyc z taka przypadloscia – przypomina wybujala niecierpliwosc dziecka.
Pisanie idzie mi opornie, ale odkrylam, ze w odczuciach, ktore wobec niego mam nie jestem sama. Cytuje za ksiazka, ktora w bardzo odpowiednim czasie wpadla w moje rece i wciagnela mnie od pierwszej strony:
„Kazdy, kto kiedykolwiek probowal pisac powiesci, wie, jakie to ciezkie zajecie, to niewatpliwie jeden z najgorszych sposobow samozatrudnienia. Trzeba caly czas pozostawac w sobie, w jednoosobowej celi, w calkowitej samotnosci. To kontrolowana psychoza, paranoja z obsesja zaprzegniete do pracy, dlatego pozbawione pior, tiurniur i weneckich masek, z ktorych je znamy, a przebrane w rzeznicze fartuchy i gumiaki, z nozem do patroszenia w reku.”
Olga Tokarczuk, „Bieguni”







Ale skoro blog, to musi byc troche na „blogowo”, czyli nieco prywatnej felietonistyki na prywatne tematy. 
Mialam dobre przeczucie co do nadchodzacych zmian i to zmian na lepsze. A zatem kto jescze nie slyszal, niech wie, ze mam nowa super prace. „Welcome on board” uslyszalam, co oznacza, ze od poniedzialku pracuje w wholefoods industry i z usmiechem na twarzy podam kazdemu vegan i organic i co tylko zapragnie, byle tylko zdrowe, eco etc. Strasznie sie ciesze.
Moze uda mi sie w koncu w pelni przejsc na weganizm, bo jak mowia „czego oczy nie widza, tego sercu nie zal”.
W ogole to dzisiaj bedzie wszystko „chwalipieckie”, tzn. chwalic sie bede. Zajrzalam na inne blogi i zauwazylam, ze to popularne, wiec sobie tez na odrobine takowej autoterapii pozwalam. Zreszta to nie tylko na blogach, ale i w zyciu codziennym mocno mnie dotyka, glownie za sprawa mego wspollokatora. Ale juz nie bede mu dokuczac...
Bardzo sie ostatnio nudze, jesli chodzi o imprezy, tzn. dawno na jakiejs porywajacej nie bylam. Ale w nudzie sie wychowalam, wyroslam z niej i doceniam jej tworcza moc, bo nie ma jak wystrzelic sie z nudy. I na owy wystrzal wlasnie czekam, a poza tym nuda na zewnatrz moze za soba niesc bogactwo wewnetrzne. A jednak wrazen brakuje i bodzcow z zewnatrz, troszku takie bledne kolo, ale „trzeba sobie radzic” - to takie moje ulubione ostatnio motto. Londynu mi brakuje i weekendowych wypadow tam, bo coraz rzadziej mi sie zdarzaja. A nie ma jak sie ukulturalnic w stolycy... Ostatnim razem palalam niezmierzona miloscia do tegoz miejsca ( stad tez piosenka ) i nawet tlok w metrze mnie nie przerazal tak, jak zwykle. Pojechalam glownie w celu uczestnictwa w warsztatach Tantra Yogi, ale w sumie to spedzilam na nich najmniej czasu. Bylo ciekawie, nie powiem – uczestniczylam w eksperymencie otwierania zmyslow. Obok mnie siedzial pan z wahadelkiem i wywahadelkowal mi, iz mam silne uczulenie na laktoze i mleka w zadnej postaci nie powinnam spozywac. Jestem w trakcie sprawdzania tej teorii...
Medytuje nad moja karta – Princess of Swords – to ja. Staram sie nadac swoim dzialaniom sile, silnie wcielac idee w zycie. Musze przyznac, ze bardzo mi w tym przeszkadza moj syndrom: attention – deficit hyperactivity disoder. Cruell mowi, ze moje Dziecko Slonca odziedziczylo adhd mamusi. Ciezko walczyc z taka przypadloscia – przypomina wybujala niecierpliwosc dziecka.
Pisanie idzie mi opornie, ale odkrylam, ze w odczuciach, ktore wobec niego mam nie jestem sama. Cytuje za ksiazka, ktora w bardzo odpowiednim czasie wpadla w moje rece i wciagnela mnie od pierwszej strony:
„Kazdy, kto kiedykolwiek probowal pisac powiesci, wie, jakie to ciezkie zajecie, to niewatpliwie jeden z najgorszych sposobow samozatrudnienia. Trzeba caly czas pozostawac w sobie, w jednoosobowej celi, w calkowitej samotnosci. To kontrolowana psychoza, paranoja z obsesja zaprzegniete do pracy, dlatego pozbawione pior, tiurniur i weneckich masek, z ktorych je znamy, a przebrane w rzeznicze fartuchy i gumiaki, z nozem do patroszenia w reku.”
Olga Tokarczuk, „Bieguni”









<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=cwietlina.wordpress.com&amp;blog=5126079&amp;post=37&amp;subd=cwietlina&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;margin:0 0 10pt;"><span style="font-size:12pt;color:black;line-height:115%;" lang="PL"><span style="font-family:Calibri;">Ale skoro blog, to musi byc troche na „blogowo”, czyli nieco prywatnej felietonistyki na prywatne tematy. </span></span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;margin:0 0 10pt;"><span style="font-size:12pt;color:black;line-height:115%;" lang="PL"><span style="font-family:Calibri;">Mialam dobre przeczucie co do nadchodzacych zmian i to zmian na lepsze. A zatem kto jescze nie slyszal, niech wie, ze mam nowa super prace. „Welcome on board” uslyszalam, co oznacza, ze od poniedzialku pracuje w wholefoods industry i z usmiechem na twarzy podam kazdemu vegan i organic i co tylko zapragnie, byle tylko zdrowe, eco etc. Strasznie sie ciesze.</span></span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;margin:0 0 10pt;"><span style="font-size:12pt;color:black;line-height:115%;" lang="PL"><span style="font-family:Calibri;">Moze uda mi sie w koncu w pelni przejsc na weganizm, bo jak mowia „czego oczy nie widza, tego sercu nie zal”.</span></span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;margin:0 0 10pt;"><span style="font-size:12pt;color:black;line-height:115%;" lang="PL"><span style="font-family:Calibri;">W ogole to dzisiaj bedzie wszystko „chwalipieckie”, tzn. chwalic sie bede. Zajrzalam na inne blogi i zauwazylam, ze to popularne, wiec sobie tez na odrobine takowej autoterapii pozwalam. Zreszta to nie tylko na blogach, ale i w zyciu codziennym mocno mnie dotyka, glownie za sprawa mego wspollokatora. Ale juz nie bede mu dokuczac&#8230;</span></span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;margin:0 0 10pt;"><span style="font-size:12pt;color:black;line-height:115%;" lang="PL"><span style="font-family:Calibri;">Bardzo sie ostatnio nudze, jesli chodzi o imprezy, tzn. dawno na jakiejs porywajacej nie bylam. Ale w nudzie sie wychowalam, wyroslam z niej i doceniam jej tworcza moc, bo nie ma jak wystrzelic sie z nudy. I na owy wystrzal wlasnie czekam, a poza tym nuda na zewnatrz moze za soba niesc bogactwo wewnetrzne. A jednak wrazen brakuje i bodzcow z zewnatrz, troszku takie bledne kolo, ale „trzeba sobie radzic” &#8211; to takie moje ulubione ostatnio motto. Londynu mi brakuje i weekendowych wypadow tam, bo coraz rzadziej mi sie zdarzaja. A nie ma jak sie ukulturalnic w stolycy&#8230; Ostatnim razem palalam niezmierzona miloscia do tegoz miejsca ( stad tez piosenka ) i nawet tlok w metrze mnie nie przerazal tak, jak zwykle. Pojechalam glownie w celu uczestnictwa w warsztatach Tantra Yogi, ale w sumie to spedzilam na nich najmniej czasu. Bylo ciekawie, nie powiem – uczestniczylam w eksperymencie otwierania zmyslow. Obok mnie siedzial pan z wahadelkiem i wywahadelkowal mi, iz mam silne uczulenie na laktoze i mleka w zadnej postaci nie powinnam spozywac. Jestem w trakcie sprawdzania tej teorii&#8230;</span></span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;margin:0 0 10pt;"><span style="font-size:12pt;color:black;line-height:115%;" lang="PL"><span style="font-family:Calibri;">Medytuje nad moja karta – <em>Princess of Swords </em>– to ja. Staram sie nadac swoim dzialaniom sile, silnie wcielac idee w zycie. Musze przyznac, ze bardzo mi w tym przeszkadza moj syndrom: attention – deficit hyperactivity disoder. Cruell mowi, ze moje Dziecko Slonca odziedziczylo adhd mamusi. Ciezko walczyc z taka przypadloscia – przypomina wybujala niecierpliwosc dziecka.</span></span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;margin:0 0 10pt;"><span style="font-size:12pt;color:black;line-height:115%;" lang="PL"><span style="font-family:Calibri;">Pisanie idzie mi opornie, ale odkrylam, ze w odczuciach, ktore wobec niego mam nie jestem sama. Cytuje za ksiazka, ktora w bardzo odpowiednim czasie wpadla w moje rece i wciagnela mnie od pierwszej strony:</span></span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;margin:0 0 10pt;"><em><span style="font-size:12pt;color:black;line-height:115%;" lang="PL"><span style="font-family:Calibri;">„Kazdy, kto kiedykolwiek probowal pisac powiesci, wie, jakie to ciezkie zajecie, to niewatpliwie jeden z najgorszych sposobow samozatrudnienia. Trzeba caly czas pozostawac w sobie, w jednoosobowej celi, w calkowitej samotnosci. To kontrolowana psychoza, paranoja z obsesja zaprzegniete do pracy, dlatego pozbawione pior, tiurniur i weneckich masek, z ktorych je znamy, a przebrane w rzeznicze fartuchy i gumiaki, z nozem do patroszenia w reku.”</span></span></em></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:right;margin:0 0 10pt;" align="right"><span style="font-size:12pt;color:black;line-height:115%;" lang="PL"><span style="font-family:Calibri;">Olga Tokarczuk, „<em>Bieguni”</em></span></span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;margin:0 0 10pt;"><em><span style="font-size:12pt;color:black;line-height:115%;" lang="PL"><span style="font-family:Calibri;"> </span></span></em></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;margin:0 0 10pt;"><span style="font-size:12pt;color:black;line-height:115%;" lang="PL"><span style="font-family:Calibri;"> </span></span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;margin:0 0 10pt;"><span style="font-size:12pt;color:black;line-height:115%;" lang="PL"><span style="font-family:Calibri;"> </span></span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;margin:0 0 10pt;"><span style="font-size:12pt;color:black;line-height:115%;" lang="PL"><span style="font-family:Calibri;"> </span></span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;margin:0 0 10pt;"><span style="font-size:12pt;color:black;line-height:115%;" lang="PL"><span style="font-family:Calibri;"> </span></span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;margin:0 0 10pt;"><span style="font-size:12pt;color:black;line-height:115%;" lang="PL"><span style="font-family:Calibri;"> </span></span></p>
<p class="MsoNormal" style="text-align:justify;margin:0 0 10pt;"><span style="font-size:12pt;color:black;line-height:115%;" lang="PL"><span style="font-family:Calibri;"> <span style="text-align:center; display: block;"><a href="http://cwietlina.wordpress.com/2009/02/14/blog-here/"><img src="http://img.youtube.com/vi/KVuoUBczMoI/2.jpg" alt="" /></a></span></span></span></p>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/cwietlina.wordpress.com/37/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/cwietlina.wordpress.com/37/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/cwietlina.wordpress.com/37/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/cwietlina.wordpress.com/37/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/cwietlina.wordpress.com/37/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/cwietlina.wordpress.com/37/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/cwietlina.wordpress.com/37/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/cwietlina.wordpress.com/37/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/cwietlina.wordpress.com/37/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/cwietlina.wordpress.com/37/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/cwietlina.wordpress.com/37/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/cwietlina.wordpress.com/37/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/cwietlina.wordpress.com/37/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/cwietlina.wordpress.com/37/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=cwietlina.wordpress.com&amp;blog=5126079&amp;post=37&amp;subd=cwietlina&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://cwietlina.wordpress.com/2009/02/14/blog-here/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
	
		<media:content url="http://1.gravatar.com/avatar/18e3ca4a59928762e41011b465804f9b?s=96&#38;d=identicon&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">cwietlina</media:title>
		</media:content>
	</item>
	</channel>
</rss>
