Letnia magia chaosu
Jeszcze niedawno sluchajac „Pieprze cie miasto” widzialam Torun noca, pomaranczowe swiatla na gotyckich murach, pokoj na poddaszu i wszystko inne. Wystarczylo jednak kilka rowerowych tripow po Oxfordzie z taze pioseneczka na uszach, a strumien skojarzen sie zmienil. Nie ogarniam tego strumienia, a miasto sie rozroslo.
Mozna sobie kupis koszulke z napisem „ I love COWLEYFORNIA”, nie wiem czy polecialabym az tak daleko, ale powoli staje sie fanem mojej dzielni, ale nie o to chodzi, choc miejscowy klimat przyczynil sie do wielu moich odlotow. Kazdego pracujacego dnia, nie jest ich co prawda wiele, obieram punkt docelowy mojej godzinnej przerwy. Wszystko w zaleznosci od tego czy bede pic kawe, palic papierosa, jesc kanapke, czytac ksiazke, czy wszystko naraz. Czasem podczas jednej przerwy dzieje sie wiecej niz przez caly wolny dzien.
W miscie panuje chaos, bo cale lato jest takie chaotyczne, przynajmniej w moim otoczeniu. Nic nie jest na swoim miejscu, ludzie sie przemieszczaja, miksuja, przyjezdzaja, wyjezdzaja. Nikt nie uczeszcza na zadne „classes”, ni na aerobik, ni na angielski. Kazdy sie rozklada gdzie moze, w ogrodku, w parku, na balkonie, bierze ze soba co lubi: buteleczke, ksiazeczke, lufeczke. I niby wszystko wyglada jak prawdziwa sielanka, ale za karzakiem czai sie niespodzianka, psikus losu. Ktos dwa razy z rzedu zgubil rower, kogos wyrzucili z mieszkania, komus ukradli pieniadze, ktos sie zagubil, ktos sie zapomnial, ktos nie wytrzymal, ktos zaspal, komos rozbila sie zarowka. I pelno tego, az sie dymi, ja dostalam w twarz bumerangiem czystej karmy „instant” oraz zachorowalam na polpasca, a to pewnie nie koniec wakacyjnych wisienek.
A wszystko jak na dloni pokazuja karty: 5 of cups – Disapoitment, 7 of cups Indolence, 8 of cups Debauchery, Death, Tower – zwiastuny radykalnych ciec i zmian. Wieza w jednej z moich podrozy szamanskich i ludzie, ktorzy z niej wypadli. Jest ruch i dzianie sie, wzloty i upadki, czesto nastepujace po sobie w przeciagu chwili. Latem ludzie brzecza jak pszczoly w ulu, bardzo szybko pocieraja swymi skrzydelkami i graja na nich symfonie splendoru J Robia mi nieporzadek w chaosie.
